REKLAMA
 news
 
Jak komuniści oszukali Widzew ze stadionem
 
Wtorek, 30. kwietnia 2013, godz. 09:30
Jeśli komuś wydaje się, że nieporozumienia na linii Widzew - władze miasta, są bezprecedensowe, to jest w błędzie. Okazuje się, że już w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku ówcześni włodarze łódzkiego klubu mieli niezbyt miłe doświadczenia z rządzącymi miastem. Otrzymali od nich obietnicę budowy stadionu na 50 tysięcy miejsc, która nie została nigdy dotrzymana! Brzmi znajomo?

W 1948 roku, przed rozegraniem pierwszego meczu widzewiaków w ekstraklasie, w prasie pojawiły się informację na temat planów budowy nowego stadionu Widzewa. Z treści wynika, iż nie była to sprawa nowa. Robotniczy klub ponownie, jak w latach 20-tych, był bezdomny. Mecze rozgrywał na Wimie (gra tu do dziś), ówczesne tereny RTS-u wraz z boiskiem zostały przeznaczone pod miejskie inwestycje i powstała tam chłodnia. Nowy stadion, zlokalizowany na Widzewie, miał mieć przynajmniej 50 tysięcy miejsc. Obok Związków Zawodowych w realizacji budowy obiektu miały pomóc nomen omen... władze Łodzi! W ciągu sezonu widzewiacy w pierwszej lidze grali na obiektach przy al. Unii. Ale sprawa nowego obiektu wcale nie przycichła.
REKLAMA


Artykuł z Dziennika Sportowego z 1948 roku »

Obietnica budowy nowego stadionu była swoistym wabikiem, który miał przekonać działaczy Widzewa do fuzji z dwoma innymi klubami z widzewskiej dzielnicy. Pod patronatem Związków Zawodowych Pracowników Włókienniczych miał powstać jeden potężny klub pod nazwą Związkowy Włókienniczy Klub Sportowy "Widzew". Chodziło o fuzję RTS Widzew, KS Podgórze i KS Wima. Działacze Widzewa byli sceptyczni. Zgodzili się, ale warunek był jeden - klub miał mieć nowy stadion na Widzewie. Tylko pod takim warunkiem na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Członków Widzewa podjęto uchwałę o fuzji. Tymczasowo nowy klub miał prowadzić działalność sportową na obiektach Wimy. Życie okazało się przewrotne, bo Widzew pozostał tam na niemal 65 lat, czyli do dnia dzisiejszego.

Protokół z Walnego Zgromadzenia z dnia 20. listopada 1948 roku »

Nowy stadion, którego Widzew wtedy się nie doczekał, miał powstać na 7-hektarowej działce przy stawach scheiblerowskich, na osi ulic Emilii i Fabrycznej. Budowa miała potrwać kilka lat. Jak dowiadujemy się z treści protokółu nr 26 z zebrania zarządu RTS Widzew z 3. lutego 1949 roku, już 30. października 1948 roku podpisano z Zarządem Miejskim Łodzi umowę na dzierżawę wspomnianych terenów i dlatego uchwała Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia RTS Widzew z jesieni 1948 roku weszła w życie. Czyli warunek, iż Widzew będzie miał nowy stadion na dzielnicy Widzew, nigdzie indziej, został przez rządzących zaakceptowany! Na początku 1949 także władze Wojewódzkiego Urzędu Kultury Fizycznej planowały nową inwestycję. Po wybudowaniu nowego stadionu dla Widzewa, obiekty Wimy miał przejąć łódzki Kolejarz.

Protokół z posiedzenia zarządu z dnia 3. lutego 1949 roku »
Protokół ze spotkania klubów robotniczych z dnia 12. lutego 1949 roku »

Wydaje się, że można pokusić się o wniosek, że skoro spadkobiercami tamtych władz, po grubej kresce z 1989 roku, już w wolnej Polsce są obecne rządzący w Łodzi, to może warto do nich zaapelować, by wywiązały się już z raz danego słowa? No chyba, że chcą iść już raz obraną po 1948 roku drogą kłamstwa i oszustwa? Zastanawiamy się też, jak pod względem prawnym wygląda kwestia owej przyrzeczonej dzierżawy? Czy sprawa została jakoś rozwiązana, a może Widzew (w tym przypadku najpewniej stowarzyszenie RTS Widzew), ma wciąż prawa do działki, o których dawno zapomniano?

Włodzimierz Gawroński
 
 
 
 
 

REKLAMA
 Najnowsze komentarze
 
Wtorek, 30. kwietnia 2013 godz. 22:59
Rozwaliła mnie konkluzja tego artykułu, jak sgtare długi to nie nasze, jak jakaś zapomniana działka, to być moze nasza i warto się upomnieć. To jakby symbolizuje obecne władze klubu.
Autor: jacap (użytkownik: 31023, komentarzy: 350)
 
 
Wtorek, 30. kwietnia 2013 godz. 22:54
Odnośnie zupełnie niezrozumiałego dla wszystkich użycia przez redaktora Włodzimierza Gawrońskiego zwrotu NOMEN OMEN w niniejszym zdaniu:
"Obok Związków Zawodowych w realizacji budowy obiektu miały pomóc NOMEN OMEN... władze Łodzi!"

a więc:
"Z licznych błędów językowych pleniących się w sieci coraz bardziej mnie ostatnio drażni niepoprawne używanie tytułowego zwrotu. Nie wiem, czy ludzie mylą go z "notabene", czy po prostu gdzieś wyczytują i nie chwytają sensu, tylko bezmyślnie zapożyczają ("quidquid latine dictum sit, altum videtur"), w każdym razie notorycznie go używają w znaczeniu "nawiasem mówiąc", co jest całkowitym nonsensem.

"Nomen omen" znaczy bowiem "imię [jest] znakiem" i zwrotu tego używa się wyłącznie w celu wskazania bądź podkreślenia dodatkowego znaczenia danego słowa. Możemy na przykład powiedzieć: "porażkę w wyborach prezydenckich poniósł Leszek, nomen omen, Bubel" - dajemy wtedy do zrozumienia, że naszym zdaniem nazwisko tego pana bardzo dobrze określa jego kandydaturę. Albo: "trzecie miejsce w tabeli najlepszych strzelców ekstraklasy zajął - nomen omen - Trzeciak", czym zwracamy uwagę na zbieżność nazwiska piłkarza z jego pozycją w tabeli. Albo "jedyną miejscowością w tym regionie rządzoną przez PiS jest, nomen omen, Kaczy Dół", co można interpretować jako mało subtelną aluzję do nazwiska prezesa, lub też jako złośliwą sugestię, że "dół" w nazwie ma pewien związek z efektami tego rządzenia.

Oczywiście słowo, do którego się odnosimy, nie musi być koniecznie nazwą własną ("Kandydat na programistę chwali się w CV doświadczeniem w piekarni. Fajnie, ale co ma - nomen omen - piernik do wiatraka?") ani nawet nazwą w ogóle ("papież zakończył ostatnią tego dnia audiencję i odetchnął z ulgą, że wreszcie ma, nomen omen, święty spokój"). Musi jedynie mieć jakieś podwójne znaczenie w kontekście naszej wypowiedzi - w innym wypadku użycie słów "nomen omen" po prostu nie ma sensu. Ot co."
Autor: pericles2 (użytkownik: 24206, komentarzy: 3703)
 
 
Wtorek, 30. kwietnia 2013 godz. 16:00
h [Link: superwizjer.tvn.pl/aktual...],984,n/orliki-polskie-eldorado,40782.html

NO TO WSZYSTKO JASNE !!!!!
Obejrzyjcie całość !!!!!
Autor: astan1 (użytkownik: 29095, komentarzy: 151)
 
 
Wtorek, 30. kwietnia 2013 godz. 14:50
www.expressilustrowany.pl/artykul/882293,fortuna-dla-lks,id,t.html


W tym szmatławcu to już chyba na łby się pozamieniali !
Autor: TheodoreBagwell (użytkownik: 26355, komentarzy: 21816)
 
 
Wtorek, 30. kwietnia 2013 godz. 14:32
Również uważam, że straszenie referendum, to takie wymachiwanie szabelką... wróć nożykiem do filetowania ryb... Tym sposobem nie zjednamy sobie dotychczasowych zobojętniałych, lub przeciwników budowy stadionu u nas.
Autor: embe07 (użytkownik: 20674, komentarzy: 6528)
 
 
 
 
REKLAMA