REKLAMA
 news
 
Uniwersalny piłkarz Rudol. Ale czy tak to miało wyglądać?
 
Wtorek, 8. października 2019, godz. 20:00
Sebastian Rudol został skuszony projektem Widzewa, choć jest jasne, że jego ambicje sięgają wyższej klasy rozgrywkowej. Obrońca, który ekstraklasowe, i to pokaźne, doświadczenie zdobywał w Pogoni Szczecin miał stanowić ostoję. Wydawało się, że tak będzie i razem z Danielem Tanżyną stworzy wyjątkowo ciekawy duet stoperów, który być może „dojedzie” do ekstraklasy. Nie można wykluczyć, że tak będzie, ale… 

24-latek chyba sam miał trochę inne wyobrażenie swojej pozycji w klubie. Do piątej kolejki grał, ale po tym jak sprokurował karnego z Górnikiem Łęczna wypadł z zespołu. Pojawił się dopiero we Wronkach, gdy w 10. serii gier musiał pauzować za kartki Tanżyna. 
REKLAMA

Jednak Widzewa nie stać na to, by piłkarz z takim doświadczeniem, a także na pewno solidnie zarabiający, tylko siedział na ławce. Rudol wcześniej czy później powinien wrócić do formy. Póki co… przypomniała się jego łatka, czyli uniwersalność. Czasem się mówi, że jak ktoś może grać na kilku pozycjach to w końcu nigdzie nie robi tego dobrze. Sam 24-latek mówił, że czuje się środkowym obrońcą, ale, cóż z tego, skoro ma w CV występy na innych pozycjach, a Widzew ma na nich braki.

Ciekawostką jest, że nie zagrał jeszcze na pozycji prawego obrońcy, co uskuteczniał nawet ostatnio w Rumunii. Wydawało się, że może do tego dojść w spotkaniu pucharowym ze Śląskiem, gdy pauzował Łukasz Kosakiewicz. Ostatecznie trener Marcin Kaczmarek postawił na Łukasza Turzynieckiego. Ale i Rudol pojawił się w tej potyczce na murawie. W 81. minucie zastąpił Kornela Kordasa i grał na lewej obronie. Przez te kilka minut spisał się przyzwoicie. Z kolei z Górnikiem Polkowice przez ostatnie siedem minut był defensywnym pomocnikiem, gdy zameldował się na murawie Serca Łodzi za zmęczonego Bartłomieja Poczobuta. Z Elaną nie podniósł się już z ławki… 
REKLAMA

Dla Widzewa to na pewno wartość dodana. Któż by nie chciał piłkarza mogącego sobie radzić na kilku pozycjach? Dla zawodnika to jednak może być problem, gdyż jego celem był pierwszy skład. Na środku obrony, a póki co jest dalej niż bliżej od swojej nominalnej pozycji. Być może musi okrzepnąć, jak Daniel Tanżyna, który dopiero ostatnio prezentuje się tak dobrze jak czynił to w GKS Tychy, gdy pytały o niego klub z ekstraklasy… Byle ten proces nie trwał zbyt długo. Fakty są takie, że Widzew ma trzech środkowych defensorów, a Sebastian Zieleniecki ma wahania formy i ewidentnie musi być dla niego alternatywa. Wydaje się, że bez dwóch zdań warto czekać.

PK
 
 
 
 
 

REKLAMA
 Najnowsze komentarze
 
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu. Bądź pierwszy i skomentuj!
 
 
REKLAMA